wtorek, 28 stycznia 2014

rozdział 13

-Bo co?-zapytała Sel, z chytrym uśmieszkiem
Gdyby nie była dziewczyną z pewnością teraz bm ją uderzył.
- Słuchaj, po co ci to? Chcesz sie kłócić?-zapytałem sciszonym tonem.
-Oh, Justin nie chce. tylko zastanawiam się kim ona dla ciebie jest.-spojrzała na
Ariane rzechylając lekko głowę na bok.
- ja jestem jego...-zaczęła Ari, ale szybko jej przerwałem.
-dziewczyną. - powiedziałem zdecydwanie, po czym chwyciłem jej rękę i uśmiechnąłem się pocieszająco.
Ona tylko zarumieniła się lekko i przytaknęła delikatnie głową.
- Co? haha -zaśmiała się - skąd ty ją wytrzasnąłeś? - lecz po chwili spoważniała- szybko się pocieszyłeś po naszym rozstaniu.-
zaczęła nerwowo kopać małe kamyki leżące na ziemi
-Przecież wiesz że to wszystko było udawane-powiedziałem nie wiedząc o co jej chodzi.
- ja muszę już lecieć -przerwała nam Ariana.
-Jasne, przyjadę po ciebie.
Uśmiechnęła się i podeszła do mnie niepewnie i lekko pocałowała w policzek.
Wyglądała na trochę przestraszoną .
Oczami Ariany.
nie ukrywam niezręcznie mi było wysłuchiwać ich prywatnych rozmów, jednak, odeszłam od nich głównie dlatego bo zobaczyłam moje przyjaciółki patrzące się w naszą stronę.
-Heej.-podeszłam do nich przytulając je obie na raz.
-Co tam się dzieje ?-zapytała Bella podnosząc jedną brew.
-Sama nie wiem o co jej chodzi-wzruszyłam ramionami- to wredna suka.
Zaśmiały się lekkopo c
zym ruszyłyśmy w stronę klasy od biologii.

Lekcja nudna, jak zwykle, dostałam 3 sms-y od Justina z przeprosinami.To słodkie.

-Ari?-zaczęła Emi, wyrywając mnie z głębokich rozmyślań.
-Hmm?-spojrzałam na nią pytająco.
-Jak ci się układa z Justinem?
Od raz przypomniał mi się wczorajszy wieczór.
-On...wczoraj poprosił mnie o chodzenie.
zabrał mnie w takie prześliczne miejsce i dał najpiękniejszy prezent na świecie.
-Jaki?
powoli odsłonęłam  rękaw bluzki, ukazując bransoletkę którą dostałam od Justina.
-Je-jest przepiękna, serio, musiała kosztować majątek.-powiedziała łapiąc mój nadgarstek i oglądając każdą część bransoletki.
-Tak, tak... a... ty i austin? jak wam się układa?
-W porządku, w sumie to żadnych nowości, zaprasza mnie czasem do domu... czasem gdzieś wychodzimy... takie tam.
-Hej, a gdzie jest bella?
-O, nie-powiedziała patrząc przed siebie.
-Co je..? - obróciłam się i ujrzałam przyjaciółkę, Liama obejmującego ją. szli tak kompletnie nie patrząc przed siebie, byli zbyt zajęci sobą.
-Bella!-krzyknęłam.
Mówiąc coś po cichu Liam'owi, odeszła od niego i skierowała się w naszą stronę.
-Co?-spytała, zdziwiona-to mój chłopak, więc nikt mi tego nie zabroni?
-Mogłabyś czasami zwrócić na nas uwagę!-pokazałam palcem na mnie i Emi.-nie gadałyśmy już bardzo długo, a ty nawet nam nie powiedziałaś że masz chłopaka?
-A ty kim jesteś że musisz wszystko od razu wiedzieć? Dajcie mi trochę spokoju. nie dacie mi się nawet nim nacieszyć! a ty.. ty przypadkiem też nie masz nowego chłopaka o którym nic nie wiem?
-To świeża sprawa! jestem z nim od wczoraj, poza tym gdybyś tu ze mną była to byś wiedziała!
-Mam ciebie dość! ciągle się mnie czepiasz. przecież byłam przy tobie cały czas kiedy się rozstałaś z Robinem, kiedy miałaś kłopoty, starałam się ci pomóc, kiedy miałaś doła kupowałam ci słodycze i pocieszałam.. teraz gdy jesteś szczęśliwa z Justinem, pozwól mnie też być.-powiedziała ze łzami w oczach, po czym założyła okulary przeciwsłoneczne i odeszła.
Przez kilka sekund stałam tam przetwarzając to co przed się stało.
-Ona  ma   racje-wykrztusiłam z siebie po chwili, powoli unosząc wzrok na Emi.-jestem najgorszą przyjaciółką na świecie- wybełkotałam czując łzy chcące wypłynąć na zewnątrz.
-To nie prawda! po prostu się o nią martwisz i tęsknisz.. nie jesteś przyzwyczajona do tego że spędzasz z nią mniej czasu- nie płacz- powiedziała mocno mnie obejmując.
-Muszę ją przeprosić- powiedziałam, ocierając okolice oczu.
Emi tylko przytaknęła głową i uśmiechnęła się.
______________________________________________________________________
Hej, jak wam się podoba rozdział 13? Trochę krótki, komentujcie. Następny pojawi się do wtorku.  Do następnego <3 / Tosia <3

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Na prawde przepraszam za to nie dodaje tak długo rozdziału ale mam tylko telefon i jest mi bardzo trudno pisać. rozdział pojawi sie lada moment ale musicie mnie zrozumieć i poczekać jeszcze z 2 dni :) trudno mi patrzec na komentarze z prośbą o nexta bo nie mam jak dodać. Kocham Was mocno /Tosia<3

wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 12

5 kom - 13 ;*
- Może wrócimy już do domu? - zapytał Justin lekko mnie odsuwając, aby na mnie popatrzeć.
Pokiwałam głową, a on złapał mnie za rękę i poprowadził na dół, potem do samochodu.
Oczami Justina. 
Tak bardzo się cieszyłem! Zgodziła się, szczerze mówiąc - bałem się jej reakcji. Chciałem tego od dawna. Ale nie byłem pewny czy ona czuje to samo. Teraz się tak cieszę że jest-- TYLKO MOJA"
- Justin? - powiedziała cicho.
- Tak? - spojrzałem na nią.
- Mojej mamy nie ma. Może zostaniesz ze mną na noc?- zapytała słodko - nie lubię być sama w domu.
 Oczami Ariany.
- Jak mógłbym cię zostawić - zaśmiał się.- od czegoś tu jestem..
Podjechaliśmy pod mój dom i wysiedliśmy z auta. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, wchodząc do domu razem z Justinem. 
- Póójdę zrobić kolację - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Co taka szczęśliwa ? - zapytał podnosząc jedną brew.
- Ja ? niee.. zdaje ci się - zaśmiałam się.
 Podszedł do mnie i objął w talii.
- Mów co jest ! - zaśmiał się.
- Po prostu się cieszę, że jesteś.. że Jesteśmy ! - uśmiechnęłam się słodko.
- Aww.. - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie, przybliżając się, i cmokając w usta.
- Dobra, puszczaj, idę zrobić jeść ! - chciałam go odepchnąć ale trzymał mnie mocno, śmiejąc się.
- To nie fair ! jesteś silniejszy - udałam obrażoną.
- Och przykro mi- powiedział z satysfakcją - właściwie, to wcale nie jest mi przykro.

Szarpałam się i próbowałam go odepchnąć ale na nic! Był silniejszy.. Nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł.. 
Zniżyłam się i wyślizgnęłam z uścisku Justina, uciekając w stronę kuchni. Stał, zdezorientowany i zdziwiony.
Uśmiechnęłam się tylko i wyciągnęłam potrzebne produkty do przygotowania naleśników. Podszedł do mnie i zaproponował pomoc. Wolałam nie ryzykować! Odmówiłam mu, a on " sztucznie " smutny poszedł oglądać TV. Wywróciłam oczami i powróciłam do dalszego przygotowywania posiłku. Kiedy skończyłam zawołałam go.Usiedliśmy przy stole.  - Szkoda że jutro muszę iść do szkoły - wypaliłam. Tak bardzo tam nie chciałam iść!  Wolałam spędzać czas z przyjaciółmi.. z Justinem " 
- Wcale nie musisz - uśmiechnął się łobuzersko. 
- Muszę - westchnęłam - rodzice jutro wracają, jeden dzień mi odpuszczą, ale nie mogę wagarować.
- Jasne- odpuścił - tak właściwie, to chciałem cię o coś zapytać.- westchnął.
- Słucham Cię -popatrzyłam na niego.
- Bo.. za tydzień jest gala rozdania nagród.. chciałem Cię zapytać, czy nie chciałabyś może ze mną pójść. Zawsze byłem tam z Seleną, poza tym chciałem żeby ludzie i beliebers się o tobie dowiedzieli. - uśmiechnął się słabo.
- Ehh.. no nie wiem - wypuściłam powietrze - przez to będę rozpoznawalna..Ale, pójdę z tobą, nie zostawię cię przecież - muszę się do tego przyzwyczajać nie? - uśmiechnęłam się lekko.
Skinął wesoło głową, i przytulił mnie mocno, w geście podziękowania. Wtuliłam się w niego mocno, zawsze chciałam iść na taką galę, ale w roli gościa na widowni, a nie jako towarzyszka gwiazdy- i to nie byle jakiej gwiazdy.. W sumie trochę się cieszyłam że Justin nie chce ukrywać tego związku. 
Po zjedzeniu posiłku, udaliśmy się na górę do mojego pokoju, po czym wzięłam piżamę i poszłam do łazienki, wykonałam wieczorną toaletę i wróciłam do Justina. 
Siedział na łóżku i myślał o czymś, wpatrując się w okno.
Podeszłam do niego niepewnie i usiadłam mu na kolanach, obejmując jego szyję.
- Kochanie? Wszystko okej? - uśmiechnęłam się lekko.
- Tak.. Nawet bardzo - uśmiechnął się - trochę tęsknie za rodziną.
- Dlaczego do nich nie pojedziesz? - zmarszczyłam brwi.
- Mam tu dużo pracy, mam ciebie, przyjaciół.. za to nie mam czasu.
- Praca to nie wszystko, na pewno znajdziesz dzień dla rodziny - uśmiechnęłam się pocieszająco - nie martw się tym - przytuliłam go mocno.
- Dzięki Ari - odwzajemnił uścisk.
Siedzieliśmy tak, po czym uznaliśmy, że pora spać
                                                                        ~*~

- Justin pora wstawać -  potrząsnęłam nim lekko, budząc się przez budzik - muszę iść do szkoły!
- Nie, nie musisz- powiedział zaspanym głosem.
Przewróciłam oczami i wstając z łóżka, podeszłam do niego, nachylając się nad nim krzyknęłam mu prosto do ucha - JUSTIN!- .
- Co ? co? co się stało - natychmiast podniósł się do pozycji siedzącej.
- Mówiłam ci już .. , muszę iść do szkoły. - uśmiechnęłam się.
- Jezu, ale mnie wystraszyłaś - położył rękę na klatce piersiowej.
Zaśmiałam się tylko i wzięłam ciuchy :


i poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę i gdy wróciłam Justin stał już ubrany, poprawiając się przy lustrze.
- Wow, szybki jesteś - zaśmiałam się.
- Podwiozę cię do szkoły.
- Nie trzeba - odpowiedziałam.
- Ale ja chcę ! - odpowiedział słodko - a potem po ciebie przyjadę słonko.
- Aww! Kochany! - zaśmiałam się.
- Wieem.. dużo osób mi to mówi. - powiedział z satysfakcją.
Zeszliśmy na dół, zrobiłam nam śniadanie, napisałam do Emi, żeby po mnie dzisiaj nie przyjeżdżała.
Po zjedzeniu, wyszliśmy z domu, i wsiedliśmy do auta Justina
                                                                    - Przed szkołą -
- O której kończysz? 
- O 14.20 - odpowiedziałam otwierając drzwi od auta.
- Przyjadę po cieb..- przerwał i spojrzał w stronę szkoły szkoły gdzie stała Selena z grupką ludzi..
- Co jest? - powiedziałam i odwróciłam się, widząc ją - Ups..
Po chwili poczułam obecność kogoś obok siebie. Odwracając głowę ujrzałam Selenę, patrzącą raz na mnie, raz na Justina.
- Co tu się wyrabia?! - krzyknęła oburzona - Kim ty jes..To ty jesteś tą dziewczyną z mojej klasy!
- Selena! Odwal się od niej radzę Ci! - powiedział zaciskając pięści.
- Bo co?...
__________________________________________________________________________
                                                         Heej ;))
Jejku już 12 ;)) Jak to szybko zleciało ;'). 
                                                    Dziękuje.. mam 1000 odsłon :o nie wierzę *__*
             Jeśli czytasz = komentuj - bardzo mi zależy..
                             Rozdział trochę nudny :/ Nie miałam pomysłu.
                      Ale to się zmieni! Nie wiem co jeszcze..
Michasiu = Love you ;**
Julciu = ♥♥♥
       Dziękuje jeszcze raz i do następnego. Kocham Was Misie ☻ 




 



 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Przepraszam :(

Muszę zawiesić bloga, ponieważ moja przyjaciółka wyjechała, a potrzebuje jej do opublikowania kolejnego rozdziału.. Ale blog wraca już na początku Stycznia :) . O ile ktoś go czyta.. Także do następnego, SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU. Misie ♥ . Ehh.. to chyba wszystko ode mnie, do 7 stycznia pojawi się kolejny rozdział, OBIECUJE :)
Proszę każdy kto to przeczytał niech zostawi chociaż kropkę w komentarzu.
Dziękuje, KOCHAM i PRZEPRASZAM <3

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 11 ♥

Była 14.45. Wstałam leniwie z łóżka, podchodząc do lustra i  poprawiając włosy. Po chwili usłyszałam dzwonek. Zbiegając szybko na dół otworzyłam drzwi, widząc w nich Justina, obdarowałam go ciepłym uśmiechem.
- Zapraszam - powiedziałam słodko i otworzyłam drzwi.
- Dzięki - wszedł do domu, po drodze mnie przytulając, przez co lekko się zarumieniłam.
Zamknęłam drzwi i stanęłam na przeciwko niego.
- Zapraszam do mojego pokoju - wskazałam palcem na schody.- chcesz coś do picia?
- Tak, dzięki.
Poszłam do kuchni, biorąc dwie szklanki poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się i obruciłam szybko, widząc uśmiechniętego Jusa.
- Co ty robisz ? - zaśmiałam się.
- Stęskniłem się - powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Ohh, ja też - zrobiłam sztucznie smutną minkę.
- To świetnie się składa - przybliżył się i cmoknął mnie w usta.
Odsunęłam go lekko, na co się zasmucił, tylko się uśmiechnęłam i nalałam soku do szklanek. Idąc w stronę pokoju. Szybko za mną ruszył, i po chwili byliśmy już w środku.
Gdy Justin zauważył kotka, trochę się przestraszył, nie lubił ich. Jednak zdołałam go przekonać że jest nie groźna i słodka. Po chwili zaczęli się bawić. A ja patrzyłam na nich jak na dzieci.
- Jak się nazywa ? - spytał nagle Justin.
- Emm.. hmm.. nie wiem ? - uśmiechnęłam się lekko opuszczając głowę.
- Może Wiki? - zaproponował.
- Ślicznie, dzięki - zaśmiałam się.
Włączyłam muzykę, akurat leciała moja ulubiona piosenka "Pink - just give my a reason" Zaczęłam cicho podśpiewywać, po chwili usłyszałam że do mnie dołączył i zaśmiałam się odwracając. "Jego wokal był zdecydowanie lepszy od mojego"
 Po chwili wstał i wszedł na łóżko, wymachując rękami w rytmie piosenki, z czego zaczęłam się śmiać. Zauważył to, podbiegł do mnie, łapiąc za rękę i tak samo wciągnął na łóżko. Wziął na ręce i zaczął mocno kręcić, zmuszając mnie do przytulenia się do niego. Kiedy piosenka się skończyła, upadliśmy na łóżko głośno się śmiejąc. Gdy zorientowałam się, że leżę na nim, dalej przytulona, szybko z niego zeszłam kładąc się obok.
- Jesteś nienormalny - uderzyłam go lekko.
- Ktoś mi już to kiedyś mówił.
Wywróciłam oczami, i usiadłam na łóżku w celu wstania, ale zostałam pociągnięta do tyłu przez..Justina.
- Nie zostawiaj mnie - powiedział ciągnąc mnie i układając obok niego.
- Chciałam tylko..- zaczęłam, ale przerwał mi nagle pocałunkiem, po chwili się odsunął.
- Za dużo mówisz - uśmiechnął się łobuzersko. A ja poczułam motylki w brzuchu. Uwielbiałam się z nim całować.
- Cóż.. nie sądze, nie ma ludzi idealnych - wzruszyłam ramionami.
- Tylko się nie obrażaj - powiedział śmiejąc się. - to był taki żart.
- Wiem idioto. - przytuliłam go, na co się ucieszył i pogłębił uścisk.
Leżeliśmy tak dość długo, po jakimś czasie się odsunęłam. Podeszłam do stolika, biorąc picie, czując wibracje w kieszeni. ~`Bella ~
- Halo - powiedziałam, odbierając.
- Cześć kochanie, strasznie mi się nudzi, chciałam pogadać, mogę wpaść? - spytała.
- ymm .. tylko że.. mam gościa. -odpowiedziałam powstrzymując uśmiech.
- Co? Kogo? - zdziwiła się.
- A takiego.. no wiesz.. Justina. - odpowiedziałam.
- Jezu.. Sorry nie chcę przeszkadzać, pa! - krzyknęła.
- Nie prze.. - usłyszałam pikanie. "Świetnie"
Wzięłam napoje i wróciłam z nimi, widząc Justina piszącego sms-y.
Gdy mnie  zauważył, schował telefon i zaczął mi się przyglądać. Postawiłam szklanki na łóżku, i usiadłam obok niego.
Podniósł się do pozycji siedzącej i oznajmił. - Musisz ze mną gdzieś iść.
Zdziwiłam się.
- Gdzie? Gdzie mam z tobą iść? - spytałam niepewnie.
- Niespodzianka.- puścił mi oczko.
- Jasne, kocham niespodzianki ! - zaśmiałam się.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy razem na dół. Założyłam buty, płaszczyk i czapkę. Po czym wyszliśmy, kierując się do jego samochodu. Otworzył mi drzwi, wsiadłam po czym on zrobił to samo.
Jechaliśmy w przyjemnej ciszy, co jakiś czas się do siebie uśmiechając. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy a Justin wziął czarną opaskę i zawiązał mi oczy.
- Przecież ja się zabiję ! - zmartwiłam się.
- Bez stresu mała. - odpowiedział.
Po chwili poczułam jak bierze mnie na ręce, powoli gdzieś idąc. Nie ukrywam trochę się bałam, czułam że wchodzi po schodach. Po chwili mnie postawił i odwiązał opaskę. "Stałam na wielkim balkonie, w pięknym budynku, przypominającym pałac. Był trochę zaniedbany, bo był opuszczony, ale widok z tego balkonu był NIESAMOWITY! Nie dość że było widać całe miasto, to jeszcze piękne rozgwieżdżone niebo. Był to najpiękniejszy widok w moim życiu.
Podbiegłam do bariery balkonu, patrząc na to wszystko, gdy poczułam parę obejmujących mnie rąk.
- Podoba ci się ? - spytał przybliżając się i całując lekko w tył szyi.
- To - to najpiękniejszy widok w moim życiu..Dziękuje.- miałam łzy w oczach.
- Tak wiem, słuchaj, chcę cię o coś zapytać - opuścił głowę.
Obróciłam się szybko. - Tak?
- No bo wiesz.. ty i ja.. yy.. trochę się już znamy i dobrze dogadujemy itd.. Bardzo cię lubię i chciałbym zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną ? - powiedział z uczuciem, po czym wyciągnął bransoletkę.. piękną srebrną bransoletkę wysadzaną diamentami.
Stałam tam jak wryta, nie wiedząc co powiedzieć, zrobił to dla mnie? Jeszcze nikt nie zrobił czegoś takiego dla mnie.
- Ja-jasne że taak.. - łzy spłynęły mi po policzku i rzuciłam się na niego mocno przytulając.
- Co? Na prawdę ? - powiedział otwierając szeroko oczy.
Zapiął mi bransoletkę na ręce i staliśmy tak przytuleni, oglądając piękny widok."Byłam najszczęśliwsza na świecie!"
________________________________________________________________________
Heej Skarby :*. Jak się podoba rozdział ?! Mi osobiście bardzo ;))  Nareszcie są razem, cieszycie się ? haha.. KOMENTUJCIE.. Proszę, to dla mnie dużo znaczy..  Jeśli by ktoś chciał to tu jest mój ask ;)
Rozdział na pewno pojawi się jeszcze przed świętami.. jeśli ktoś to w ogóle czyta.. ;/ Czekam na Komy <33 Do następnego. :))

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 10.

Kiedy już zasypiałam, drzwi się otworzyły, a kiedy podniosłam się, aby zobaczyć kto przyszedł ujrzałam Oscar'a. Uśmiechnęłam się do niego, a on do mnie podszedł. 
 -Czy coś się stało?-spytałam lekko rozbudzonym głosem. 
Wtedy Oscar zaczął mnie namiętnie całować. Ja na początku próbowałam go odepchnąć lecz potem mu się poddałam. Całowaliśmy się, aż w pewnej chwili Oscar zaczął całować mnie po szyi, a jego ręce zaczęły wędrować pod moją koszulę nocną. Nie byłam na to gotowa, więc zaczęłam się mu wyrywać, ale on nie przestawał. Krzyczałam, ale pewnie przez tą muzykę, na dole nikt mnie nie słyszał. Już traciłam wszelkie nadzieję na ratunek kiedy drzwi od pokoju się otworzyły, a stał tam...Justin??? Dzięki bogu, szybko podbiegł do Oscar'a i go ode mnie oderwał. 
 -Zostaw ją w spokoju.-powiedział neźle wkurzony Bieber. 
-A, bo co mi zrobisz. Jej się podobało.
nie mogłam uwierzyć w to co mówił. Myślałam, że on jest inny. Jednak się myliłam... Justin zacisnął mocno pięści i zaczęła się bujka.  
Bili się, a ja stałam tam i nie potrafiłam pochamować płaczu. Po chwili się odwarzyłam i zaczęłam ich od siebie odpychać. 
-Przestań!-krzyknęłam do Justin'a, kiedy udało mi się go odepchnąć od Oscar'a. 
-Zamknij się suko!-wrzasnął Oscar i uciekł, a Justin chciał za nim pobiec, ale mu nie pozwoliłam. Jedyne czego teraz chciałam to się do niego przytulić i zapomnieć o tym co miało miejsce 15 minut temu. Justin widząc mnie w jakim jestem stanie przytulił mnie do siebie.
 -Spokojnie Ari. Nie daruję temu skurwielowi.-powiedział i przycisnął mnie do siebie mocniej. Nie wiem czemu, ale przy nim czuję się taka bezpieczna...
Cała się trzęsłam, a Justin głaskał mnie po głowie, próbując uspokoić. Kiedy już mu się udało, wyszłam z jego uścisku i stanęłam naprzeciwko.
- Ja.. Dziękuje Ci, nie wiem co by się stało gdybyś nie wszedł...
-  Ten koleś jest chory psychicznie, nie martw się, już nigdy cię nie skrzywdzi.. zadbam o to okej?
Pokiwałam głową.
- Tak właściwie to skąd ty się tu wziąłeś? 
- Obudziłem się chwile po twoim wyjściu ze szpitala.. Mama mi powiedziała że byłaś, dlatego chciałem wyjść jak najszybciej, lekarze nie chcieli mnie za bardzo puścić, ale namówiłem ich a moje wyniki badań były poprawne, więc.. jestem.- wytłumaczył.
- Chciałam cię zaprosić, nawet bardzo. Ale wiesz.. skąd miałam wiedzieć że się obudziłeś.
- Dzwoniłem do ciebie, ale miałaś wyłączony telefon. Wziąłem numer Emily od Austina,a ona powiedziała, żebym przyjechał.- powiedział troskliwie, 
- Chyba muszę jej podziękować - uśmiechnęłam się lekko.
- Teraz, to ty musisz odpocząć - wskazał na łóżko - na pewno jesteś zmęczona.- uśmiechnął się.
- Jestem.. a ty ..? Gdzie będziesz spać ?
- Ja, to wracam do domu, zobaczymy się jutro, dobrze ?- uśmiechnął się.
- Dobrze, jeszcze raz ci dziękuje - podeszłam do niego przytuliłam i pocałowałam w policzek.
Uśmiechnął się i wyszedł z pokoju, a ja udałam się w stronę łóżka i usnęłam. Tym razem bez przeszkód.

Rano obudziły mnie promienie słoneczne, wpadające przez okno. Przeciągnęłam się i usiadłam na łóżku, przecierając oczy. Powoli wracały do mnie wspomnienia z wczoraj. Na zegarku widniała godzina 10.09
Wstałam, podeszłam do szafy i wybrałam to :




i wyszłam na korytarz, a potem na dół. Zaniemówiłam, kiedy zobaczyłam bałagan panujący w salonie.
Zaczęłam biegać od pokoju do pokoju, szukając Przyjaciół. W końcu udało mi się znaleźć Emi, słodko śpiącą z Austinem... 
- Pobudka ! - krzyknęłam na co oni, otworzyli lekko oczy.
- Nieee.. no Ari . - wybełkotała Emi, zakrywając się poduszką.
- Tak, narobiliście mi takiego syfu, teraz macie to posprzątać - zaśmiałam się i podeszłam do Emily, wyrywając jej poduszkę i uderzając w głowę.
Spojrzała się na mnie wrogo i podniosła się, 
- Czekam na dole. - posłałam im buziaczka i wyszłam.
Wtedy poczułam wibracje w kieszeni. Od Justina. "Jak się spało? ;)" "Jaki on kochany"  
Zeszłam na dół i odpisałam "Dobrze, a tobie? :P"  Po chwili zobaczyłam Emily schodzącą po schodach.
- Cześć, gdzie Oscar? - ziewnęła.
"W tej chwili przypomniał mi się cały wczorajszy wieczór, jak bardzo mógł mnie skrzywdzić, chciałam odepchnąć go od siebie, ale on napierał jeszcze bardziej.-nienawidziłam go."
- Emm.. nie wiem, chyba poszedł do domu. - powiedziałam oschle.
- Pokłóciliście się ? - spytała zaciekawiona.
- Mniej więcej - nie chciałam o tym gadać - Robię kakao chcesz ?
- Ta, chcę.. - powiedziała zdziwiona.- Bells i Liam poszli już wczoraj.
- Spoko - uśmiechnęłam się lekko.
Zrobiłam napoje, a potem siedziałyśmy i gadałyśmy. Chwile później dołączył do nas Austin. Gdy już skończyliśmy, wzięliśmy się za sprzątanie.
Zajęło nam to jakieś 2 godziny, po czym Austin i Emily poszli do swoich domów. 
Weszłam do swojego pokoju uczesałam się i umalowałam. Usiadłam na łóżku, biorąc kota na kolana.
Po chwili dostałam kolejnego sms-a. " Krótko :), spotkamy się dzisiaj?" Nie chciało mi się nigdzie wychodzić, dlatego wpadłam na pomysł aby go zaprosić.
" A mógł byś do mnie wpaść?" Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. " Jasne, przyjdę o 15 ok?"
Zgodziłam się i odłożyłam telefon. Położyłam się, myśląc o Justinie.. Czy ja do niego pasuje? Nie wiem, ale wiem że go bardzo polubiłam..
_________________________________________________________________________
Hej :** Jak wam sie podoba rozdział ? Bardzoo Dziękuje +Julia  za pomoc w napisaniu rozdziału.
   Kc ♥, rozdziały teraz mogą się pojawiać trochę rzadziej, ale postaram się jak najszybciej. Kocham was i dzięki za 700 wyświetleń bloga. Do następnego <3

czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 9.

 5 kom= 10 rozdział/



                                             Tak na początek, to jest nowy bohater
                        Oscar.










 - Poznałam pewnego chłopaka... To nie jest taki zwykły chłopak - spojrzałam jej w oczy - on jest sławny.
Bardzo sławny, na całym świecie. Poznałam go przypadkiem i zaprzyjaźniliśmy się, teraz jest w szpitalu i się o niego martwię.
- Sławny ? Na całym świecie ? Kto to taki?
- No ... yy.. ten... Juustin..Bie..
- Justin Bieber ?! - zapytała otwierając szeroko oczy.
- Taa... właśnie on. Do jutra ma się obudzić.
- Kochanie, wiesz że przez niego będziesz rozpoznawalna ? - spytała.
- Tak wiem, ale nie mogę go teraz zostawić.- opuściłam głowę.
- Będzie dobrze - przybliżyła się do mnie i przytuliła.
- Wiem, musi - wtuliłam się w nią mocno.
Potem już siedziałyśmy na kanapie i oglądałyśmy jakiś film. Gdy się już skończył, poszłam na górę do swojego pokoju. Miałam 2 nieodebrane połączenia od Emily. Kiedy chciałam oddzwonić usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi od pokoju, odwróciłam głowę i ujrzałam Emi. Weszła i usiadła na moim łóżku.
- Siemka - powiedziała uśmichnięta.- twoja mama mnie wpuściła.
-  Cześć - uśmiechnęłam się lekko, przytulając ją na powitanie.
- Jezu ! co to za śliczność ? - wskazała na kotka.
- To jest kot - powiedziałam śmiejąc się.
- Idiotko wiem że to kot - uderzyła mnie lekko - skąd go masz ? - spytała biorąc ją na ręce.
- To jest dziewczynka - zaznaczyłam - znalazłam ją w czasie burzy.
- Jeju jakie to słodkie.- jest piękna.
- Wiem - uśmiechnęłam się.
Po chwili weszła moja mama.
- Słonko, tata do mnie dzwonił, że babcia jest w szpitalu i musimy do niej jechać na 3 dni.
- Co się stało ? - zapytałam smutno.
- Zasłabła i musimy się nią trochę zaopiekować. Pieniądze zostawiłam ci na dole. Papa kochanie- podeszła i przytuliła mnie - do widzenia Emily.- uśmiechnęła się.
- Do widzenia pani Grande.
Zostałyśmy same. Nagle wpadłam na pewien pomysł.
- Emi, zostaniesz u mnie na noc ? - poprosiłam.
- Jasne , co prawda jutro szkoła ale co tam - zaśmiała się.
- Świetnie , dziękuje.
- Nie ma za co, może... zaprosimy kogoś ? - podniosła jedną brew.
- Co ? Kogo? - zdziwiłam się.
- No wiesz... Austina, Bells, Liama... i kogo tam chcesz.
- Masz na myśli imprezę ?
- Mniej więcej. - pokiwała głową na boki.
- Dobra, niech będzie. - uśmiechnęłam się.
- Super, dzwonię po nich. - powiedziała wstając z łóżka.
W tej chwili usłyszałam dzwonek telefonu. Przejechałam palcem po wyświetlaczu, i przyłożyłam telefon do ucha.
- Halo ? - zmarszczyłam brwi.
- No cześć Ariana, tu Oscar , co tam ?
- Oo, czeeść , właśnie zapraszam kilku znajomych do domu. Może wpadniesz?
- W sumie, nie mam nic lepszego do roboty, podaj mi adres.
Podałam mu go i skierowałam się do salonu, gdzie zauważyłam Emi ustawiającą muzykę i światła. Uśmiechnęłam się.
- Emm.. Ari, pożyczysz mi coś na przebranie ? nie byłam gotowa na imprezę.
- Jasne, sama też muszę się przebrać - powiedziałam kierując się na górę.
Gdy stałyśmy przy szafie przeszukując ją Emily powiedziała.
- Wiesz .. Austin załatwi coś do picia.
Spojrzałam na nią ze wściekłością w oczach.
- Nie denerwuj się, nie będzie tego dużo.
Pozostawiłam to bez komentarza, wyciągając z szafy to :


- To dla mnie, a dla ciebie .. hmm.. może być to ?

- Jasne . Dzięki - przytuliła mnie i poszła do łazienki aby się przebrać.
Położyłam moje ciuchy na łóżku i zadzwoniłam do pizzerii. Zamówiłam pizze i poszłam na dół do łazienki aby się ubrać. Gdy już to zrobiłam wróciłam na górę i wzięłam kosmetyki i umalowałam oczy i usta. Emi zrobiła to samo i byłyśmy już gotowe.
Po niecałych 5 minutach zadzwonił dzwonek od drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Oscara.
- Wejdź - powiedziałam do niego, otwierając szeroko drzwi.
- Dzięki - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek na powitanie.
Spojrzałam na Emily która była trochę zdezorientowana.
- Oscar, to jest moja przyjaciółka Emily - powiedziałam, a oni podali sobie rękę.
Po chwili usłyszeliśmy kolejny dzwonek. Emily poszła otworzyć, a Oscar podszedł do mnie.
- Ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się.
- Dziękuje bardzo, ty też .
Po chwili zauważyłam Austina, Bells i Liama. Przywitałam się z nimi a Emily włączyła muzykę i kolorowe światła. Ładnie to wszystko wyglądało, po chwili przyjechała pizza, którą położyłam na stole.
Usiadłam na kanapie i zauważyłam na stole butelki. Wódka, piwa .. było tam chyba wszystko.
Zaśmiałam się biorąc szklankę z sokiem pomarańczowym. Po chwili poczułam że ktoś koło mnie usiadł. Był to Oscar.
Od razu przypomniała mi się impreza z Jusem, szkoda że go teraz nie ma.
- Zatańczymy ? - spytał.
- Jasne- podałam mu rękę .
Poszliśmy i dołączyłyśmy do 2 tańczących par. Świetnie się bawiliśmy, trochę wypiliśmy. Każdy tańczył z każdym.  Ale po około 2 godzinach zabawy zmęczyłam się i poszłam na górę do pokoju chwilę odpocząć w ciszy. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy, ale po chwili usłyszałam że ktoś wszedł więc podniosłam się do pozycji siedzącej widząc Oscara. Usiadł koło mnie.
- Zmęczyłam się - uśmiechnęłam się.
- Ja też - odpowiedział patrząc się ciągle na mnie.
- Będziecie spali w pokoju gościnnym . - oznajmiłam.
- Spoko, która godzina ?
- 23.59 - uśmiechnęłam się.
- Dzięki za zaproszenie tak w ogóle.
- No co ty - lekko uderzyłam go w ramię.
Po chwili ciszy obróciłam głowę w jego stronę aby coś powiedzieć, ale on mi przerwał zbliżając się i przyciskając swoje usta do moich. Nie chciałam tego przerywać, bo byłam pijana, dlatego wsunęłam mu się na kolana i przytuliłam mocno, pogłębiając pocałunek.
Wtedy usłyszeliśmy otwierające się drzwi, w których zobaczyłam Emily z szeroko otwartymi oczami.
Szybko zeszłam z chłopaka i podbiegłam do przyjaciółki wyciągając ją na korytarz.
- Ari !, to ty z nim.. ??!! - zapytała wstrząśnięta - myślałam że kręcisz z Justinem...
- Tak, no chyba.. ymm.. niby tak.. ale .. ja z nim nie jestem.. nic złego nie zrobiłam.
-  Wcale.. - opuściła głowę - zdecyduj się może na jednego- powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- To nie jest takie proste. Lubię ich oby dwóch - oparłam się o ścianę.
- Nie przejmuj się tym - przytuliła mnie.
- Spróbuję. - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Chodź na dół - złapała mnie za rękę i pociągnęła na dół.
Zeszłyśmy do salonu i zobaczyłyśmy wielki bałagan, Nie miałam siły tego sprzątać, byłam zmęczona.
- Idę spać, róbcie co chcecie tylko nie rozwalcie mi domu. - uśmiechnęłam się.
- Spróbujemy - krzyknął Austin.
Ruszyłam na górę i zobaczyłam Oscara, był zamyślony.
- Hej, emm... idę spać.
 - Jasne.. już idę - podniósł się.
-  Do jutra.
Wyszedł z pokoju a ja poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Po chwili usypiając..
__________________________________________________________________________
Heej kochani. Jest już 9. Dziękuje za 7 komentarzy, jesteście SUPER. Kocham was ;*. Przepraszam  że tak późno dodałam. Ten rozdział dedykuje belieberce Angelice ♥. Mam nadzieje że wam się podobał. Powiem że będzie ciekawie... Dzięki i do następnego.//Tosia ♥